wtorek, 5 czerwca 2012

Łóżko-Janusz Leon Wiśniewski

Włóczykijkowa książka z przygodami. Jednak ciesze się, że ją przeczytałam.

Książka to zbiór opowiadań poruszających bardzo ważne tematy. Miłość, śmierć, nienawiść, zazdrość, tęsknotę.
Autor te wszystkie uczucia ubiera w piękne słowa.

Książkę przeczytałam jednym tchem. Jednak zdecydowanie moim ulubionym opowiadaniem jest pierwsze i zarazem tytułowe.
Czemu własnie ono? Bo jako jedyne ma szczęśliwe zakończenie.
Tytułowe opowiadanie, którego bohaterką jest młoda kobieta o imieniu Anna. Anka siedzi na swoim łóżku, w błękitno-białej pościeli i wspomina pewne pamiętne 2 tygodnie na Seszelach, podczas których starała się zapomnieć starą miłość i odnalazła nową.


Literatura raczej kobieca, nie skłoniła mnie do głębszych przemyśleń, no może z wyjątkiem tego, że miłość jest uczuciem chwilowym i niczego nie mamy na zawsze. 
Mam nadzieje, że autor się myli.

5 komentarzy:

  1. Wiśniewskiego polubiłam głównie po "Samotności w sieci", ale zamierzam przeczytać jeszcze kilka jego książek, a ta wydaje się ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytam Twojego bloga i dziękuję Ci za wpis
    oraz zapraszam także do moich recenzji książek na stronę
    http://dodeski.pl

    Gorąco polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiśniewski ma swoich wiernych fanów i zdecydowanych przeciwników, nic pośrodku. I chyba sympatie i antypatie układają się po równo. Jakiś czas temu czytałam wywiad z Wiśniewskim i przebijało z niego jakieś rozgoryczenie autora. Czyżby się łudził, że wszyscy będą go kochać? Ja akurat fanką nie jestem, więc książek Wiśniewskiego nie czytam. Zaczęłam kiedyś "W sieci",niestety, szybko poległam i jest to chyba jedyna książka w moim życiu, jakiej nie przeczytałam do końca

    OdpowiedzUsuń
  4. z Wiśniewskim mam ten problem, że łatwiej do mnie trafiają jego felietony niż powieści. z ksiażek mile wspominam tylko Samotność w sieci, ale ekranizacji radzę się wystrzegać rękami i nogami.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie do końca Wiśniewski wpisuje się w mój gust, ale jak będę miała okazję, to przeczytam - dlaczego nie :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń